Przejdź do głównej części strony

Moje MediaINTERIA.PL - Portal internetowy

Nawigacja

Górne menu

Marcin Koszałka

Abstrahując na chwilę od sfery treściowej pana filmów, chciałbym zapytać o pewne aspekty formalne. Jako reżyser przywiązuje pan bardzo dużą wagę do kreowania przestrzeni w kadrze - chociażby sceny na basenie z "Istnienia", czy ujęcia przez kraty z "Wyroku na życie". Czy poznając swoich bohaterów, zanim rozpocznie zdjęcie, równocześnie rozgląda się pan po otoczeniu, szukając dobrych ujęć?

Marcin Koszałka: Dobry film dokumentalny powinien być plastyczny. Są osoby, którym taka kreacja przestrzeni w filmie przychodzi łatwo. Ja do tego dochodzę dość wolno. W dokumencie "Deklaracja nieśmiertelności", nad którym pracuję, powoli udaje mi zredukować warstwę słowną, na rzecz obrazów. To nie była łatwa droga, najpierw musiałem się nauczyć pracy "w słowie", czyli takiego warsztatu psychologicznego, dzięki któremu bohaterowie się otwierają, są blisko. Ale teraz wychodzi ze mnie dusza operatora - chciałbym, żeby w moich kolejnych filmach słów było znacznie mniej. Chciałbym, żeby to był taki miks tego czego nauczył mnie Andrzej Fidyk i tego co wyniosłem z filmów mojego "mistrza dokumentu" Bogdana Dziworskiego. Chociaż wiem, że ja nigdy nie potrafiłbym, tak jak on, zrobić filmu zupełnie bez słów.

Mój ostatni film jest, w sferze wizualnej, takim głosem sprzeciwu, wobec tego co powoli zaczyna się dziać z polskim dokumentem. Stają się niechlujne.

To takie utelewizyjnienie produkcji?

Marcin Koszałka: Właśnie. Zanika wizualna szlachetność dokumentu. W latach 70., 80. kiedy dokumenty robiono na taśmie 35 mm, było widać taką klasę fotograficzną, klasę obrazu. W tej chwili to zostało kompletnie skurwione. Nie jest już istotne jak się kręci, istotny jest tylko temat.

Dziesięć minut dokumentu między reklamami?

Marcin Koszałka: Właśnie tak. Ten sprzeciw wyrażam w "Deklaracji nieśmiertelności". Mój bohater, Piotr Korczak (*), wierzy w to, że mogę mu dać młodość w tym filmie. Taką "celuloidową nieśmiertelność", o której wspomniałeś. On wybiera iluzję młodości, która jest w istocie walką ze śmiercią, ze strachem.

Taką samą walką i iluzją nieśmiertelności jest tworzenie. Także tworzenie filmów

Marcin Koszałka: W "Deklaracji nieśmiertelności" łączę historię Korczaka z tym, jak ja sam przeżyłem śmierć swoich rodziców. Zabieram Korczaka do ich mieszkania, z którego wyniesiono rzeczy, meble. Mówię mu o nich.

No tak, ale przecież on w końcu powie: "Hej, co ty w ogóle robisz? Miałeś kręcić film O MNIE, unieśmiertelnić mnie, a wciskasz się ze swoją historią". O ile już tego nie powiedział.

Marcin Koszałka: Tak, jest taka scena, w której on mi zarzuca, że nie robię filmu o nim, tylko o sobie. Ale równocześnie zdaje sobie sprawę, co może dzięki "Deklaracji..." zyskać. Sam mówi mi: "Takim jakim mnie w tym filmie pokarzesz, takim ja będę". On chce wygrać w tym filmie swoją młodość.

Więc Korczak sam trzyma się w szachu. Nie może się wycofać, bo straci szansę na wieczną młodość, na filmowy pomnik i musi się godzić, z tym, że pan go często pokazuje nie w takim świetle, w jakim by sobie tego życzył.

Marcin Koszałka: Na ekranie będzie ukazana rozgrywka między bohaterem a reżyserem. Piotr z jednej strony mną pogardza, bo widzi wszystkie moje "nici", to jak konstruuję film. On to widzi od środka. To, że postarzam go, spycham na początku na bocznicę, dla uzyskania filmowego efektu. Żeby film był mocniejszy. To są jego główne zarzuty wobec mnie. Ale równocześnie z tą pogardą, żywi do mnie szacunek - bo mogę, dzięki kamerze dać mu nieśmiertelność. To jest niesamowita postać - prawdziwie godny przeciwnik, w tym "pojedynku".

To chyba, nie pierwszy raz zresztą, usłyszy pan: "Tak dokumentów robić nie wolno".

Marcin Koszałka: "Deklaracja nieśmiertelności" może zdenerwować moich kolegów po fachu, bo finał "Deklaracji..." bazuje na takiej "pornografii warsztatowej". Prawdą zawartą w tym filmie jest też to, że twórca ukrywa różne rzeczy przed widzem. Manipuluje, ale udaje, że nie manipuluje. Ten film jest dziwny trochę z tego względu, że zderza emocjonalną historię - wkurwienie Korczaka na to, że jego kariera, on sam się skończył, ja też mam tam w tle swój emocjonalny dramat - z tą pornografią, z tym, że ja otwieram "bebechy warsztatowe". Pokazuję ludziom coś, czego nie powinienem im pokazywać - portret manipulacji w filmie dokumentalnym.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

(*) Piotr Korczak, ps. Szalony (ur. 1961) - jeden z twórców i wybitny przedstawiciel polskiego wspinania sportowego. Wciąż aktywny, uprawia wspinaczkę od ponad 30 lat. Zajął czwarte miejsce na zawodach wspinaczkowych w Madonna di Campiglio w 1990 roku. "Deklaracja nieśmiertelności" to jedna z dróg w Jaskini Mamutowej - jednej z ulubionych jaskiń wspinaczy - jaką Korczak wytyczył na początku lat 90. XX wieku.

Źródło informacji: INTERIA.PL

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

Dodatki

top 10 aktorów

Ankieta

Który z telewizyjnych programów nie powinien mieć kontynuacji?












Który z telewizyjnych programów nie powinien mieć kontynuacji?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

"Big Brother"

 
33%

"Taniec z gwiazdami"

 
7%

"jak Oni śpiewają"

 
4%

"Gwiazdy tańczą na lodzie"

 
8%

"Gwiezdny cyrk"

 
15%

"You can dance - Po prostu tańcz"

 
3%

"Misiek Koterski Show"

 
14%

"Kuba Wojewódzki"

 
7%

"Szymon Majewski Show"

 
3%

"Milionerzy"

 
2%

"Strzał w dziesiątkę"

 
4%Głosów: 153494

Zagłosuj w innych ankietach »


Informacje dodatkowe