
INTERIA.PL
Jak rozpoczęła się historia grupy Pale 3? Dlaczego zdecydowaliście się wspólnie robić muzykę?
Oh, po prostu szukałem kogoś, kto pomógłby mi w pisaniu muzyki, ponieważ w przypadku moich pierwszych filmów komponowałem ją sam. Potrzebowałem trochę więcej technicznego wsparcia; zawsze szukam członków rodziny, jeśli chodzi o proces twórczy. Poznałem więc Johnny'ego [Johnny Klimek], a Johnny poznał mnie z Reinholdem [Reinhold Heil]. Nasza trójka wydawała się być dobrym połączeniem, bo każdy z nas był zupełnie inny. Było to połączenie różnych stylów, różnych szkół, muzycznych szkół. W moim odczuciu połączenie tych szkół było interesujące pod kątem pisania muzyki do projektów, nad którymi pracowałem. Okazało się, że pomysł ten był bardzo owocny. Spośród nas trzech, Reinhold jest prawdopodobnie najbardziej wyszkolony w klasyce. Johnny'ego można nazwać elektronicznym guru. Moje muzyczne korzenie tkwią oczywiście w byciu pianistą, pianistą klasycznym, ale też w ogromnym wpływie, jaki wywarła na mnie muzyka klasyczna. Jestem więc swego rodzaju klasycznym muzykiem w całym tym projekcie. W pewien sposób naszej trójce udało się stworzyć rodzaj syntezy.
Czy uważasz, że muzyka filmowa powinna podporządkowywać się obrazowi, czy to raczej obrazy filmowe powinny podporządkować się muzyce? Co ma pierwszeństwo?
Myślę, że te dwie kwestie splatają się ze sobą i powinny stanowić dla siebie nawzajem odpowiedzi. Jednak jestem zdecydowanie przeciwny koncepcji, według której obraz jest pierwszy, a muzyka znajduje się na drugim miejscu. Nie sądzę, żeby była to dobra strategia prowadząca do stworzenia dobrej ścieżki dźwiękowej. Kwestią muzyki powinno się zająć tak wcześnie, jak to tylko możliwe. My robimy to od lat, nawet przed przystąpieniem do zdjęć i to jest wspaniałe, bo efektem końcowym jest mnóstwo klimatycznych, muzycznych pomysłów, które powstają przed zakończeniem pracy na planie. Muzykę można zaprezentować aktorom, ekipie - pozwolić im posłuchać tego, co już tam jest, tych klimatycznych tonów. Pomaga to również w odkrywaniu tego, jak powinien wyglądać film; dzięki temu muzyka nie jest też ograniczona w brzmieniu przez warstwę wizualną.
Która ścieżka dźwiękowa jest twoją ulubioną? Myślę tutaj zarówno o Twojej muzyce, jak i tej z innych filmów? Jaka jest twoja ulubiona muzyka filmowa?
Jestem wielkim wielbicielem Bernarda Herrmanna. To kompozytor, który napisał ścieżkę dźwiękową to większości filmów Hitchcocka, a także do "Taksówkarza". Jeśli przyjrzysz się ścieżce takiej, jak ta z "Psychozy" Hitchcocka - każdy zna słynną scenę pod prysznicem - odkryjesz jej niesamowitość, bo jest to muzyka maksymalnie zintegrowana z obrazem. Masz poczucie, że nie da się wyobrazić sobie tej muzyki bez tego filmu i nie ma też sposobu, by wyobrazić sobie ten film bez tej muzyki. To absolutne małżeństwo dwóch form sztuki. Prawdopodobnie jest to najdoskonalszy przykład komponowania muzyki do filmu, komponowania z myślą o bardzo konkretnym filmie.
Co do wszystkich moich projektów, to muszę powiedzieć, że "Pachnidło" było wśród nich najbardziej wymagającym i przytłaczającym muzycznym doświadczeniem. Naprawdę ciężko było skomponować tę muzykę, było to oczywiście naprawdę duże wyzwanie. Wyznaczyliśmy sobie bardzo wysokie standardy i bardzo się denerwowaliśmy, chcąc im sprostać.
Zgadzam się. Moje ostatnie pytanie dotyczy Twojej pracy. Jakie są twoje plany? Na konferencji wspomniałeś, że jesteś zajęty do 2015 roku i aktualnie pracujesz nad trzema projektami. Może mógłbyś powiedzieć nam coś o tym serialu telewizyjnym, bo to brzmi szczególnie interesująco?
Jednym z projektów, nad którymi pracuję, jest adaptacja powieści "Atlas chmur" Davida Mitchella. To szalony film, osadzony w sześciu różnych epokach, wszystkie one splatają się ze sobą. To naprawdę, naprawdę piękny i skomplikowany obraz. Serial telewizyjny to mini serial, nie jest to klasyczny tasiemiec, to mini serial składający się z czterech czy pięciu odcinków. To historia Afrykańczyka - sudańskiego uchodźcy, który ucieka z południowego Sudanu przez Etiopię do Kenii jako chłopiec i dorasta podczas tej ucieczki, zmieniając się w młodego mężczyznę. Doświadcza w tym czasie niewiarygodnych przygód każdego rodzaju. To adaptacja niesamowitej książki Dave'a Eggersa zatytułowanej "What is the What", która niedawno się ukazała. To może być moja następna przygoda, która zabierze mnie do Afryki.
Słyszałam również coś o scenariuszu dla braci Wachowskich. Chciałabym zapytać, czy to prawda?
To, nad czym pracuję razem z braćmi Wachowskimi, to właśnie "Atlas chmur".
Dziękuję.
Sprawdź: Oferty pracy Kraków, Praca Warszawa, Praca Wrocław, Praca Marketing







Wasze komentarze
dodaj komentarz